SEO nie da się zepsuć, czyli jak wypozycjonować stronę w Google?

  • by

Każdy, kto działa w internecie chce, żeby jego treści zostały zauważone. Jednym ze sposobów na to, jest wysoka pozycja w Google.O tym, jak samodzielnie wypozycjonować stronę opowie Paweł Kępa.

Mateusz Bukowski(MB): Paweł 3 słowa o sobie, kim jesteś, czym się na co dzień zajmujesz?

Paweł Kępa(PK): Trudno to określić w jednym słowie, ale myślę, że można mnie nazwać magikiem internetowego marketingu. Internetem i marketingiem zajmuję się już od 21 lat (w 2000 roku wykonałem pierwszą stronę www). Poza usługami w tym zakresie, prowadzę też bloga i kanał YouTube, na których pokazuję jak marketing na różne sposoby można wykonywać samodzielnie. Jestem też wydawcą kilku lokalnych portali informacyjnych, a w wolnych chwilach rozwijam własne sklepy internetowe.

MB: Co to jest SEO?

PK: SEO to skrót od Search Engine Optimization. Jak sama nazwa wskazuje, chodzi w nim o taką optymalizację strony www lub sklepu internetowego, by mógł on wskoczyć na wysokie pozycje w wynikach wyszukiwania w Google, na zapytania, które wpisują nasi potencjalni klienci.

MB: Paweł, czy jesteś w stanie pokazać swoje najciekawsze optymalizacje, które dały Tobie największe korzyści?

PK: Sama optymalizacja to tak naprawdę lista kolejnych zadań do odhaczenia. Ale jedna z kluczowych rzeczy, która przynosi największe korzyści to wybór odpowiedniej tzw. frazy kluczowej, na jaką chcemy wyskoczyć na pierwszym miejscu w Google. Zazwyczaj, chcąc się pozycjonować w Google, wybieramy prostą i bardzo ogólną frazę, jak np. „buty” albo nieco bardziej precyzyjnie „buty sportowe”. Oczywiście tak też można. Ale wtedy mamy dużą konkurencję. Wybicie się na takie frazy może trwać latami, o ile w ogóle będzie możliwe. Bo przecież te firmy, które teraz są na pierwszych miejscach nadal się pozycjonują, by utrzymać swoje pozycje.

Zazywczaj, kiedy nieco bardziej poszperamy, okazuje się, że można znaleźć jeszcze bardziej precyzyjne frazy kluczowe, które do tego są dużo prostsze w wypozycjonowaniu, jak np. „czarne buty sportowe damskie” albo „buty sportowe dla dziewczynki” lub „buty sportowe damskie new balance”.

Warto więc zainwestować nieco więcej czasu w poszukiwanie takich fraz kluczowych, które dodatkowo od razu perfekcyjnie trafiają we wpisane zapytanie, niż wybierać ogólne słowa kluczowe.

Jeśli zdecydujemy się na samodzielne pozycjonowanie, to poszukanie odpowiednich słów kluczowych będzie odpowiadało za 80% sukcesu! Z drugiej strony, jeśli decydujemy się powierzyć pozycjonowanie specjalizującej się w tym zakresie firmie, nie decydujmy się od razu na frazy, które ta agencja nam zaproponuje. Bardzo często są to frazy proste do wypozycjonowania dla nich, ale jednocześnie takie, które wpisują w Google 2 osoby na krzyż. W tym przypadku możemy zaproponować własne frazy kluczowe.

Jeśli ktoś chciałby znaleźć takie frazy, które jego potencjalni klienci wpisują w Googla, to nagrałem video, w którym pokazuję jak zrobić to krok po kroku. Wystarczy kliknąć w poniższy obrazek.

czego klienci szukają w internecie


Poszukiwanie słów kluczowych możemy też zlecić specjalizującej się w tym firmie. W swoim kursie SEO HERO również umożliwiam skorzystanie z pakietu, w których ja przygotowuję taką listę dla kursantów.

Druga ciekawa optymalizacja, która dość szybko przynosi wyniki to aktualizacja starych opisów. Powiedzmy, że rok temu napisałem opis tych moich czarnych butuów sportowych w swoim sklepie. No i załóżmy, że te buty wyświetlają się w okolicach 8-12 miejsca w wynikach wyszukiwania. Google lubi kiedy aktualizujemy stare opisy dużo bardziej od tego, gdy tworzymy zupełnie nowe. Po 2-3 tygodniach od takiej aktualizacji opisu możemy zanotować wzrost o kilka pozycji i tym samym zwiększyć liczbę wejść o kilkaset procent. Przykładowo w miejsce 9 klika średnio 3% osób, a w miejsce 3 – 18% (czyli o 500% więcej!).

MB: Gdybyś miał wymienić 3 najważniejsze zalety stosowania SEO, to co by to było?

PK: Mnóstwo specjalistów od SEO mówi, że SEO trzeba wykonywać cały czas – najlepiej codziennie, bo inaczej strona spadnie w wynikach wyszukiwania. Owszem, jeśli robimy to cały czas, to pewnie mamy dużo lepsze wyniki. Ale można sobie zrobić przerwę. Na przykład moja ostatnia przerwa wynosiła rok! I nic nie spadło. Zatrzymało się mniej więcej w tym samym miejscu.

Także na pewno pierwszą zaletą jest to, że możemy je stosować gdy mamy mało czasu na marketing. Kiedy wrzucimy post na social media to on wyświetla się naszym odbiorcom zazwyczaj kilka godzin, rzadziej kilka dni. Kiedy przestajemy wrzucać (np. przez rok), to nikomu się nie wyświetlimy. No chyba, że korzystamy z płatnej reklamy. Jak widać, w przypadku SEO jest odwrotnie. Opis produktu lub usługi, który napiszemy raz, może być znaleziony w Google nawet po kilku latach, o ile oczywiście nadal jest aktualny. Warto się przyjrzeć poniższej infografice, bo ona sporo na ten temat mówi!

Druga zaleta to uniwersalność. I znów przypadnie ona do gustu wszystkim, którzy mają mało czasu. Przecież opisy swoich produktów lub usług i tak musimy zrobić, żeby wyświetały się na naszej stronie www lub w sklepie. Jeśli dodatkowo poszukamy odpowiednich słów kluczowych i zoptyamlizujemy cały tekst, by bardziej podobwał się Googlowi to znów wygrywamy. Pod SEO nie trzeba pisać żadnych kolejnych tekstów. Oczywiście – można, a wtedy możemy liczyć na jeszcze lepsze i szybsze wyniki… ale wcale nie trzeba.

czas życia contentu w internecie

Po trzecie, kiedy klient potrzebuje naszego produktu, nie scrolluje Facebooka, czekając aż wyświetli mu się nasza reklama. Ona może mu się nigdy nie wyświetlić. Za to na pewno wpisze odpowiednie zapytanie do Googla. Powoduje to też, że koszt pozyskania takiego klienta jest dużo niższy niż w przypadku pozostałych form marketingu. Podobne wyniki można uzyskać tylko za pomocą email marketingu.

Dodam jeszcze jedną rzecz, która też jest zaletą. SEO trudno zrobić źle. Tak jak wspomniałem na początku – podstawą optymalizacji jest po prostu lista zadań, które trzeba zrobić z naszymi opisami i innymi tekstami na stronie.  Te zadania są ściśle określone i wykonując je krok po kroku, zrobienie błędu jest wręcz niemożliwe.

MB: Skąd mam wiedzieć, na jakie słowa kluczowe powinienem się pozycjonować? Na przykładzie granicaubezpieczen.pl, bloga o ubezpieczeniach?

PK: Dobrze, że zadajesz to pytanie! To znaczy, że to co powiedziałem wcześniej ma sens. Wybranie odpowiednich słów kluczowych to jakieś 80% sukcesu.

Jest na rynku mnóstwo narzędzi, które w tym pomagają. Na przykład do przeglądarki Google Chrome można zainstalować darmową wtyczkę o nazwie Keyword Surfer. Dzięki temu, jak tylko wpiszesz coś w Google, wtyczka powie Ci ile osób miesięcznie wpisuje to pytanie do Googla. Na przykład frazę „ubezpieczenia” wpisuje ok. 33 tys. osób.

wyszukiwanie frazy ubezpieczenia

Ta wtyczka idzie jednak krok dalej i pokazuje inne frazy w tej tematyce wpisywane w Google. Tutaj też od razu widzimy ile osób miesięcznie wpisuje takie zapytania.

wyszukiwanie słów kluczowych


Dalej możemy wpisywać w Googla pytania z powyższych podpowiedzi i uzyskiwać jeszcze bardziej precyzyjne podpowiedzi. Np. wpisując „ubezpieczenie na życie”, wtyczka podpowiada, że często zadawanymi pytanimi są także „generali ubezpieczenie grupowe”, „ubezpieczenie na życie cennik”, „wypłata ubezpieczenia po śmierci”, „ubezpieczenie na życie po 70 roku życia” itd. Ubezpieczenie na życie to tylko jeden produkt – to samo robimy z kolejnymi ze swojej oferty. Wpisujemy „ubezpieczenie oc” i patrzymy co się dzieje, dalej „ubezpieczenie mieszkania” itd.

Słowem: otrzymujemy całe spektrum bardzo sprecyzowanych przypadków i pytań. Wystarczy teraz na nie odpowiedzieć najlepiej jak potrafimy. Ale przede wszystkim wtyczka Keyword Surfer od razu mówi nam, ile osób wpisuje te pytania do Googla każdego miesiąca. Ta liczba to liczba naszych potencjalnych Klientów.


Wtyczka jest darmowa i dobra na początek. Ale z całego serca polecam też narzędzie o nazwie KW Finder. Wpisując w nim tą samą frazę „ubezpieczenie na życie”, dostaniesz jeszcze więcej podpowiedzi. Ale też otrzymasz informację jak trudne do wypozycjonowania jest dana fraza kluczowa.

Trudność określona jest w skali od 1 do 100 i oznaczona od koloru zielonego do czerwonego. Zielone frazy można wypozycjonować nawet w kilka tygodni. Czerwone można liczyć w latach. Od razu więc wiadomo co robić, by uzyskać najszybsze wyniki.

Stworzyłem nagranie video, w którym pokazuję jak krok po kroku korzystam z tych narzędzi i wybieram słowa kluczowe, którym warto poświęcić swój czas. Można je znaleźć tu: https://www.pawelkepa.pl/czego/

MB: A co z biznesami lokalnymi, stacjonarnymi? Czy taki osiedlowy warzywniak może się również pozycjonować? Czy takie działania dadzą mu realne korzyści, w postaci klientów?

PK: Odpowiem tak: algorytm Googla! Jedna z największych aktualizacji tego algorytmu w ostatnich latach służyła właśnie firmom lokalnym. Skoro Google w coś brnie, to znaczy, że to zbadał, sprawdził jakie są trendy. Widać też, że coraz więcej firm inwestuje w lokalne pozycjonowanie.

Odopowiem też na własnym przykładzie. Często szukam czegoś w internecie i najchętniej kupiłbym ten produkt lokalnie. Ale okazuje się, że nie mogę nikogo znaleźć. Kupuję więc na drugim końcu Polski. Po kilku tygodniach okazuje się, że jest lokalna firma i to pod samym nosem. Tylko, że nie można jej nigdzie znaleźć.

Zacząć trzeba jednak ponownie od poszukania odpowiednich słów kluczowych. Jeśli takie znajdziemy, to się pozycjonujmy. Jeśli nie, to szukajmy dalej – bardziej precyzyjnie. Jeśli jednak niczego nie znajdziemy, warto odpuścić i być może wrócić do tematu za jakiś czas.

MB: Jak strony powinny być optymalizowane( mam na myśli sklepy, blogi?)

PK: To wynika przede wszystkim z wyszukiwania słów kluczowych, o którym rozmawialiśmy przed chwilą. Przede wszystkim oferta, czyli opis naszych produktów i usług. Jeśli chodzi o sklep, to  optymalizujmy zwłaszcza podstrony produktów (np. wspomniana wcześniej w przykładzie fraza „buty sportowe damskie new balance”) oraz kategorii (np. wspomniane wcześniej „buty sportowe”).

W przypadku firm usługowych powinny być to podstrony z opisem oferty. Może się okazać, że zamiast wymienić usługi od punktów, powinniśmy stworzyć oddzielną podstronę dla każdej z nich (np. „generali ubezpieczenie grupowe”).

No i oczywiście blog, na którym możemy w postaci artykułów odpowiedzieć na wszystkie inne pytania, które odnaleźliśmy podczas wyszukiwania fraz kluczowych (np. „wypłata ubezpieczenia po śmierci”), a które nie pasują bezpośrednio do opisów naszej oferty.

Nie skupiajmy się na stronie głównej. Bo stąd klient i tak będzie musiał samodzielnie poszukać tego, co go interesuje. Poza tym strona główna zazwyczaj pozycjonuje się samodzielnie.

MB: Z jednej strony mam swój mały blog, a z drugiej ogólnopolskie porównywarki internetowe ze swoimi rozbudowanymi blogami. Czy jest sens z nimi konkurować na frazy?

PK: Możemy sprawdzić na jakie frazy wyskakuje nasza konkurencja i na jakich jest miejscach. Warto to zrobić. Wspomniany wcześniej KW Finder ma taką ocję. Być może okaże się, że są takie frazy kluczowe, które będą łatwe do wypozycjonowania. Wtedy warto się nimi zainteresować. Naszą siłą może być to, że udzielimy bardziej wyczerpującej odpowiedzi.

Wspomniałeś o porównywarkach. To samo może innych porównywarek cen. Owszem – one dają nam odpowiedź w momencie, kiedy już wiemy czego dokładnie szukamy i naszym ostatecznym kryterium przed podjęciem decyzji jest już tylko cena.

My na swoich stronach też możemy porównać różne produkty. Ale poza porównaniem cen, podejdźmy do tego bardziej po ludzku, porównując poszczególne parametry i podpowiadając Klientowi, w czym może im pomóc lub zaszkodzić parametr X. W ten sposób, być może nieświadomie, odpowiadamy na kolejne możliwe zapytania wpisywane dosłownie w Googla, na które bezduszna porównywarka nie odpowie.

MB: Optymalizacja wydaje się skomplikowana, czy powinienem zlecić ten proces jakiejś agencji, czy jestem w stanie sam się tego nauczyć i poprawnie ją przeprowadzić?

PK: Sama optymalizacja to instrukcja, którą po prostu trzeba przejść krok po kroku, poprawiając w ten sposób np. opis produktu.

I tak np. mamy na tej liście zadanie „Czy w opisie znajduje się jakieś zdjęcie?”. Jeśli nie, to dobrze byłoby je wstawić (Google woli opisy bardziej multimedialne od suchego tekstu), a jeśli tak to możemy przejść do kolejnego kroku.

Kolejne zadanie na liście brzmi „Czy zdjęcie ma swój tytuł? (tzw. tekst alternatywny)”. Jeśli nie, to należy go uzupełnić, a jeśli tak to idziemy do kolejnego kroku.

Następne zadanie brzmi „Czy w tytule zdjęcia jest użyta fraza kluczowa?”… I tak krok po kroku wypełniamy wszystkie punkty.

Możemy pilnować się takiej listy wydrukowanej lub w komputerze. Ale możemy też skorzystać z gotowych wtyczek i aplikacji, które automatycznie analizują dodany przez nas opis i wskazują, co oraz w jakim miejscu trzeba poprawić (np. Yoast SEO do WordPressa).

Spokojnie jesteśmy więc w stanie zrobić to samodzielnie. Bałbym się jednak o to, że jest to czynność mechaniczna i kreatywnym osobom szybko się znudzi. Z tego co obserwuję, to większość wirtualnych asystentek ma taką usługę – można więc z niej skorzystać jednorazowo.

Poza optymalizacją tekstów, mamy też coś takiego jak optymalizację samej strony – np. to, żeby szybciej się ładowała. I z tym owszem – warto iść do jakiegoś programisty, ale też można spróbować samodzielnie. Może zrobimy to nieco gorzej, ale umówmy się: 99,9% stron nie jest w ogóle optymalizowana.

MB: Jak długo trzeba czekać, na efekty optymalizacji SEO?

PK: Od kilku tygodni do kilku lat. Zależy od trudności frazy kluczowej, na jaką chcemy być pierwsi w Google. Jeśli chodzi o mnie, to najkrócej zajęło mi to 3 tygodnie. W tym czasie zupełnie nowa strona wskoczyła do dwudziestki pierwszych wyników. Po następnych 2 tygodniach była już na pierwszym miejscu. I to na kilka różnych fraz kluczowych. Nadal się tam utrzymuje. A to tylko zasługa dobrze wybranej frazy kluczowej, od której wszystko się zaczęło.

MB: Przygotowałeś kurs SEO HERO. Co dokładnie uczestnicy wyniosą z tego szkolenia?

PK: Kurs jest dla dwóch grup osób. Przede wszystkim dla tych, którzy samodzielnie chcą wypozycjonować swoją stronę. W kursie kładę nacisk na praktykę. Cały kurs wygląda tak, że pokazuję, jak krok po kroku pracuję nad jedną i tą samą stroną. Dzięki temu każdy może to powtórzyć. Zaczyna się od wyboru słów kluczowych, planowania jak powinna wyglądać struktura całej strony, następnie dodajemy kolejne teksty, optymalizujemy je itd. Do tego dochodzą lekcje, w których pokazuję, co jeszcze ma wpływ na SEO – np. czy na jego wyniki mają wpływ Twoje social media.

Druga grupa to osoby, które chcą SEO zlecić. W ich przypadku warto wiedzieć, na czym polega cały proces. Niestety większość agencji idzie na skróty i podchodzi do swojej pracy po macoszemu. Dzięki kursowi rozsądniej wybierzemy firmę, która dla nas to zrobi, ustalimy odpowiednie słowa kluczowe, które będą dla nas wartościowe i będziemy wiedzieli, czego oczekiwać.

MB: W jaki sposób powinienem korzystać z Twojego szkolenia?

PK: Ja zalecam obejrzenie najpierw wszystkich lekcji po kolei na szybko, żeby mieć ogólny pogląd na cały proces, a następnie już w normalnym tempie, przerabiać wszystkie lekcje po kolei, wdrażając od razu całą wiedzę u siebie. W trakcie kursu pokazuję wszystko na ekranie swojego komputera, więc każdy uczestnik widzi to samo. To tak, jakby ktoś stał za moimi plecami, a ja pokazywałbym co i gdzie kliknąć. Później możemy wracać do wcześniejszych lekcji – np. kiedy dodajemy nowy produkt lub usługę do swojej oferty.

MB: Nie mam umiejętności pisarskich, czy jest sposób, aby nauczyć się pisać tak, żeby tekst był atrakcyjny dla odbiorcy, ale też spełniał warunki SEO?

PK: Najprostszy i najszybszy sposób to po prostu: pisać. Jak to mówią „trening czyni mistrza”. 4 lata temu, rozpoczynając przygodę ze swoim blogiem, przez 3 miesiące, codziennie tworzyłem jeden nowy tekst. Po tym czasie, niektóre artykuły nadal są na wysokich pozycjach w Google i nadal ściągają nowych klientów. A niektóre teksty z kolei były kompletnym niewypałem i nikt ich nie czyta.

Możemy też zatrudnić kogoś, kto napisze nam teksty wg naszych wytycznych, a następnie samodzielnie zoptymalizować go pod SEO (lub to też zlecić). Możemy też nagrać nasz „tekst” na dyktafon lub kamerę (będziemy mieli dodatkowo wersję video i przy okazji możemy też wypozycjonować się na YouTube, tworząc w ten sposób kolejny kanał pozyskiwania klientów), a ktoś go spisze. Taki spisany mówiony tekst nie jest jednak idealny, więc też warto go zredagować, a przy okazji zoptymalizować pod SEO.

To takie trzy drogi, którymi warto pójść.

MB: Ile czasu należy poświęcić na przygotowanie tekstu?

PK: Tyle, żeby odpowiedź na pytanie, które wpisuje w Google potencjalny klient, była wyczerpująca 🙂 Czasami wystarczy kilka akapitów, które napiszemy w pół godziny, a czasami zajmie to cały dzień. Jeśli znamy się na swojej branży i potrafimy odpowiedzieć na te pytania, to nie powinno być z tym problemu. Ważne, aby podejść do tego szczerze i niczego nie ukrywać, nie skracać, bo często klient  wyczuje, że czegoś tu brakuje i będzie chciał dalej zgłębić temat. A wtedy trafi do naszej konkurencji.

MB: Zapytam przewrotnie. Dla kogo twój kurs z pewnością nie jest? Komu byś go odradzał?

PK: Na pewno nie jest dla specjalistów, którzy siedzą w tej branży od lat.

A tak poza tym, jeśli wewnętrznie czujesz, że warto byłoby się pokazać na wysokich pozycjach w Google, bo można dzięki temu zyskać Klientów i chcesz to zrobić, to warto wejść w SEO. Ze wszystkimi innymi aspektami spokojnie sobie poradzisz.

W związku z tym, jeśli nie czujesz, że SEO mogłoby Ci dać Klientów, to ten kurs nie jest dla Ciebie.

MB: Czy znasz efekty kursantów? Mógłbyś przytoczyć jakieś dane?

PK: O tak 🙂 Często otrzymuje wiadomości o tym, że ktoś wykonał tylko kilka drobnych zmian i wskoczył na pierwszą stronę, będąc dotychczas poza pierwszą setką.

Były też osoby prowadzące sklepy internetowe, które przed kursem miały 1-2 zamówienia miesięcznie, a kilka miesięcy po kursie przychody sięgały 30 tys. zł.

Czasami dostaję też screeny ze statystykami wejść na strony i sklepy moich kursantów. I fajnie jest obserwować, jak te wykresy (czasami wolniej, czasami szybciej) pną się do góry.

Oczywiście były osoby, które dobrze radziły sobie technicznie z SEO, ale byli też typowi humaniści, którzy dotąd stronili od takich rozrywek jak SEO, a mimo to też osiągali świetne efekty.

Dużo zależy oczywiście od indywidualnego podejścia i postanowienia danego kursanta. Nikogo nie można do niczego zmusić.

MB: Paweł gdzie można znaleźć informacje o Twoim kursie?

PK: Nabór do kursu otwieram zazwyczaj 2-3 razy w roku. W tej chwili nie jest on aktywny. Ale jeśli ktoś chciałby się ode mnie pouczyć, to zapraszam na moją stronę www.pawelkepa.pl, gdzie jest mnóstwo artykułów (także na temat SEO) i gdzie można zapisać się na newsletter. Zawsze informuję wszystkich jego odbiorców, kiedy zaczynają się zapisy na kolejną edycję kursu

A nawet jeśli nie zapiszesz się na newsletter, to mój piksel Facebooka zapamiętuje wszystkich odwiedzających bloga i gdy tylko ruszy kurs, wyświetlam tym osobom reklamy z informacją, że zapisy są właśnie otwarte.

MB: Gdyby ktoś chciał się z Tobą skonsultować, to w jaki sposób może to zrobić?

PK: Można wejść na moją stronę i skontaktować się ze mną – wysłać zwykłego maila lub formularz. A jeśli ktoś woli inne sposoby, jak np. messengera, to też odpiszę. Każdy może do mnie napisać. Staram się zawsze odpowiedzieć tak szybko, jak to możliwe.

MB: Dzięki za rozmowę.

PK: Dziękuję również!